Menu

HR jak CHorwacja

Wszystko o Chorwacji od polityki po turystykę.

Kelet

maciej.dobosiewicz

"Kelet zajmuje się głównie wyobrażaniem sobie siebie samego. Od stacji Gdynia Główna Osobowa przez dworzec Keleti w Budapeszcie po Stacioni Hekurudhor w Tiranie wszyscy zajmują się głównie kombinowaniem, co by tu zrobić, aby marzenia o „normalnym" kraju stały się ciałem. Słowo „normalny" wstawione jest w cudzysłów dlatego, że ta normalność, jak to normalność, żadną normalnością nie jest; jest tylko kolejnym wyobrażeniem – o normalności właśnie.

Tak więc Polska łamie sobie głowę nad tym, jak stać się „normalnym" krajem Zachodu: z „normalnymi" drogami, płacami, przestrzenią publiczną, polityką, „normalną" historią, w ramach której „normalny", duży europejski kraj ma, jak wszyscy inni, kolonie, nie jest rozpierdolony na prawie półtora wieku, nie jest morzem błota, tylko motorem światowego postępu. Czesi wyobrażają sobie, że wszyscy się z nimi liczą i że nie są „faraway country", o którym „nikt nic nie wie", w związku z czym w sytuacji zagrożenia ratuje się je, jak inne „normalne" kraje typu Francja, Holandia czy nawet Finlandia, a nie zostawia hitlerom roztomajtym na pastwy monachijskie; myślą, że świat nie kojarzy ich tylko z absyntem i zagłębiem porno i że wie, iż Škoda to czeski, a nie niemiecki samochód. Węgrzy marzą o „normalnych", naturalnych granicach, odpowiednio przykrojonych do ambicji środkowoeuropejskiego mocarstwa; Słowacy – o „normalnej" historii, która sięga głęboko w średniowiecze, a nie marne kilkadziesiąt lat wstecz; Rumuni – o statusie „normalnego" europejskiego kraju, a nie slumsu z trzeciego świata; Serbia o „normalnej" i należnej im wdzięczności Europy za to, że setki lat była przedmurzem chrześcijaństwa i to dzięki niej mogli sobie Petrarka petrarczyć, Da Vinci dawinczyć i Michał Anioł anielić. Rosja marzy o byciu „normalnym" mocarstwem, którego cały świat słucha tak, jak się słucha „normalnych" mocarstw, i którego politykę akceptuje. I tak dalej. "

i tak dalej w najnowszym numerze "Ha!art 48 4/2014 Kelet*. Fantomy Europy Środkowo-Wschodniej". Polecamy. Jest też wątek chorwacki.





Orły odlatują do ciepłych krajów

maciej.dobosiewicz

Można śmiało powiedzieć, że chorwacka lotnicza grupa akrobatyczna "Krila Oluje" (Skrzydła burzy) zamyka pewien rozdział. Wszyscy jej członkowie, czyli 6 pilotów odchodzi z pracy. O wszystkim (my podajemy za "jutarnji.hr") oficjalnie poinformowało Ministerstwo obrony, które zapewnia oczywiście, że ma dostateczną liczbę wyszkolonych pilotów, by zapewnić dalsze działanie zarówno grupy akrobatycznej jak i całego lotnictwa wojskowego. Niczego innego byśmy się po nich (zapewnieniach znaczy się) nie spodziewali. Wszystko pachnie nam słabym wynagrodzeniem lub kłopotami ze sprzętem, bo to chyba główne problemy frustracji pilotów. Piloci zdaje się wyjadą z Chorwacji. Szkoda, bo wyszkolenie fachowca, który umie na niebie wycinać takie kawałki, na pewno tanie nie jest: 

Bracia hejterzy

maciej.dobosiewicz

Tyle się narzeka, że w Polakach tyle złości, zawiści, a nawet nienawiści. I w tym kontekście mamy newsa pocieszającego...

W miejscowości Prološac na koniec zapustowych uroczystości spalona została kukła Ante Tomića. Ten jeden z najpopularniejszych i (nie tylko naszym zdaniem) najlepszych chorwackich pisarzy regularnie pisze felietony do "jutarnji.hr", w których równie regularnie wyśmiewa chorwackie przywary. I to wystarczyło by jak zasłużyć na swoją kukłę i spalenie w charakterze marzanny. Dość brutalnie ocenił to wszystko dziennikarz Vinko Vuković przypominając, że to nie pierwszy raz: "Taka społeczność zasługuje, żeby jej wylać na głowę wiadro gówna." Emocjonalnie prawda? Być może dlatego, że kukłę tego pana spalono w ubiegłym roku w Omišu.
Nie tylko władający piórem powinni się obawiać. W Puli spalono kukłę wybitnego piłkarza Davor Šukera i aktualnego szefa Chorwackiego związku piłkarskiego. Najlepszy strzelec chorwackiej reprezentacji i zdobywca "Złotej piłki" na Mistrzostwach świata w 1998 roku musiał spłonąć, co chętni zobaczą poniżej

W literaturze trudno powiedzieć, w piłce nożnej z pewnością wyprzedza nas Chorwacja, ale w hejterstwie wygląda na to, że idziemy łeb w łeb. Słowiańskie geny?

 

Czarno-biały świat

maciej.dobosiewicz

HRT czyli chorwacka państwowa telewizja zaczyna właśnie nadawać serial "Czarno-biały świat" w reżyserii Gorana Kuelnovićia i Igora Mirkovicia (panowie napisali też scenariusz). Tytuł filmu nawiązuje naturalnie do słynnej piosenki zespołu Prljavo kazalište z drugiego albumu grupy o tym samym tytule, co piosenka oraz serial.


O czym opowiadają Kulenović i Mirković? O rozwiedzionym małżeństwie i ich nowych życiowych partnerach, a także dwóch synach. Akcja rozgrywa się w latach osiemdziesiątych, które z jednej strony były czasami narastającego kryzysu ekonomicznego po śmierci Tito, a z drugiej mimo wszystko sielanką w porównaniu z wojną, która wybuchała na początku dziewięćdziesiątych. "Jutarnji.hr" bardzo film chwali, nazywa ambitnym i podkreśla, że budżet wynosił 11 milionów kun i to widać. My się bardzo postaramy obejrzeć. Bo kibicując chorwackiej kulturze także filmowej, widzimy jak mocno wyprzedzają ją Serbowie z genialnym serialem Vratit će se rode chociażdby.


Poniżej cała piosenka, a jeszcze niżej wolne tłumaczenie.

Moje imię to Davor Bogović a wszystko wokół mnie to czarno-biały świat

Czarno-biały świat, czarno biały świat...
Czarno-białe telewiory
rzadkie nocne tramwaje
moja biała dziewczyna
importowane ekskluzywne programy
mama, tata, pies i krawat
[rata rata rata] 

© HR jak CHorwacja
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci